Transport publiczny w Stambule

Stambuł - miasto leżące na dwóch kontynentach, rozciągające się po europejskiej i azjatyckiej stronie cieśniny Bosfor. Połączone kilkoma mostami i podwodnym tunelem kolejowym pomiędzy wschodnim Üsküdar, a zachodnim Fatih. Otoczone dwoma morzami - od północy Morzem Czarnym, od południa Marmara. O tym, jak to wyjątkowo położone miasto zostało połączone siatką transportu publicznego i jak po nim się poruszać, aby się nie zgubić i nie pogubić, już opowiadam!  




Stambuł. Złoty Róg (Haliç) to wąska zatoka Bosforu po lewej stronie, łącząca trzema mostami (Atatürka, Haliç i Galata) starożytny Konstantynopol i brzeg Galaty


ISTANBUL KART - stambulska karta miejska

Najpierw kwestia najbardziej podstawowa. Tym co znacznie ułatwia poruszanie się po Stambule jest wielofunkcyjna karta miejska - Istanbul Kart. Wielofunkcyjna, bo nie dość, że swobodnie możemy dzięki niej korzystać z metra, tramwajów, autobusów i promów, to jeszcze możemy za jej pomocą wejść do toalety publicznej. Mało tego, przejazdy są nieco tańsze jeżeli korzystamy z Istanbul Kart niż gdybyśmy mieli kupować pojedyncze bilety.  Dodatkowo, może jej używać nawet 5 osób naraz (choć do trzech jest w miarę wygodnie, gdyż trzeba ją sobie podawać przechodząc przez bramkę). Sama karta kosztuje 6 TL (kwota bezzwrotna). Można ją kupić na lotnisku, w kiosku w metrze albo w częściej uczęszczanych miejscach takich jak Sultanahmet czy Eminönü. Za jeden przejazd, w zależności czym się poruszamy, zapłacimy ok. 1,5 - 2,60 TL (ja doładowywałam ją kilkukrotnie po 20 TL, gdyż bardzo dużo przemieszczałam się transportem publicznym).



Bardzo łatwo i szybko można ją doładować. Zwykle przy wejściu do metra, tramwaju i przy porcie stoją automaty. Przyciskami wybieramy język, kładziemy kartę i wsuwamy banknot do otworu. Proste jak barszcz!




Kasując w bramce naszą kartę, zaświeci się zielona, pomarańczowa albo czerwona lampka. Zielona - jeśli nasza karta ma wystarczająco środków na kilka przejazdów. Pomarańczowa informuje nas, że kasa na karcie wkrótce nam się skończy. Czerwona - środków zabrakło, bramka nas nie przepuści i musimy ją znowu naładować. Dodatkowo na wyświetlaczu będzie napisane ile kosztuje przejazd, a niżej ile środków zostało nam na karcie, więc wszystko będziemy mieli pod kontrolą.


METRO - czy jedzie z nami maszynista?

Metro w Stambule prezentuje się świetnie! Szczególnie nowoczesne, estetyczne, a miejscami wręcz artystyczne wrażenie robią stacje metra wzdłuż nowo otwartej linii ciągnącej się przez azjatycką stronę miasta. 

Składa się z 6 linii, a jeszcze trzy są w budowie. Linia nr 1 (ta którą zabierzemy się z lotniska do centrum Stambułu) jest najstarsza. Powstała w 1989 r. Linia nr 5, która znajduje się po wschodniej stronie Bosforu, została oddana do dyspozycji mieszkańcom Stambułu na początku maja 2018 r.  Wagony nowych linii metra są autonomiczne, tzn. bez kierowcy. Odczujemy to dopiero wsiadając do pierwszego z nich. Możemy się wtedy poczuć jak maszynista, tylko taki zbędny i bez licencji 😉

Metro działa od 6:00 rano do północy i kursuje co mniej-więcej 3 - 6 minut. 








MARMARAY - z Azji do Europy (i odwrotnie) w 6 minut 

Nazwa najgłębszego tunelu kolejowego na świecie (wybudowanego na głębokości 56 m) - Marmaray pochodzi od morza Marmara i tureckiego słowa "ray" (kolej). Ciągnie się pod dnem Bosforu i łączy część miasta leżącą w Europie z tą azjatycką. Po zachodniej stronie stacja nazywa się Sirkeci (gdzie rzut beretem do przystanku tramwajowego linii T1), a po wschodniej Üsküdar

  
TRAMWAJE 

Do opanowania obowiązkowo szczególnie T1, gdyż w turystycznej dzielnicy miasta - Sultanahmet nie jeździ metro. Godnie zastępuje je tramwaj nr 1, który obwiezie nas po wszystkich najważniejszych atrakcjach. 

Przy przystanku Kabataş znajdziemy pałac Dolmabahçe, a przy Karaköy zabytkowy wagon metra i łatwo dostaniemy się do Alei Istiklal. Przy Eminönü odpływają promy, a przy Sirkeci, tak jak wcześniej wspomniałam, przesiądziemy się w podwodną kolej Marmaray. Przy Gülhane znajduje się ładny park, od którego przystanek wziął nazwę, oraz Muzeum Archeologiczne. Wysiadając na przystanku Sultanahmet znajdziemy pałac Topkapı, Hagię Sophię, Błękitny Meczet, Hipodrom Konstantynopolitański i Cysternę. Przy Çemberlitaş - Kryty Bazar, a idąc w górę od przystanku Beyazıt-Kapalıçarşı dojdziemy do meczetu Sulejmana. Od Askaray dotrzemy też w 10 minut do akweduktu Walensa.

PROMY 

Promy to także łatwy i rozrywkowy sposób przemieszczania się pomiędzy Fatih, Üsküdar, a Taksim. 

W porcie wchodzimy do odpowiedniego wejścia (które łudząco przypomina zejście do metra), w zależności dokąd chcemy płynąć. Na górze wyświetli nam się o której odpływa kolejny prom (dość często, więc nie będziemy zmuszeni długo czekać). Kasujemy w bramce naszą Istanbul Kart (za bodajże 2,60 TL) i czekamy aż obsługa pozbędzie się z pokładu promu pasażerów, otworzy przeszklone drzwi o drewnianych framugach i pozwoli nam wejść na prom. 





Za chwilę wypływamy! Przemieszczanie się promem idzie sprawnie, a samo przepłynięcie zajmuje w zależności od trasy 15 - 20 minut. Jak tylko miałam okazję, korzystałam z tego środka transportu. Nie dość, że wygodnie możemy się transportować z jednego brzegu na drugi, to jeszcze... te widoki!




   
TÜNEL - stary, ale wciąż śmiga

Jeżeli ktoś nie ma siły, aby wdrapywać się z Karaköy do alei Istiklal lub do wieży Galata, a chciałby przy okazji zaliczyć jeszcze jedną atrakcję turystyczną, koniecznie musi skorzystać z Tünelu - drugiej na świecie (po londyńskim metrze) najstarszej podziemnej kolei. Tünel został wybudowany w 1875 r. i obecnie podwiezie nas z Karaköy, dwie stacje dalej (niecałe 600 metrów), do Beyoğlu. Przy okazji możemy też obejrzeć na dolnej stacji wystawę zdjęć ukazujących historię kolei.



Nostalgiczne tramwaje na alei Istiklal

Na górze, czeka nas więcej mobilnych niespodzianek. Po szynach przez aleję Istiklal do placu Taksim suną zabytkowe "nostalgiczne" tramwaje. Można się nimi przejechać, aczkolwiek mają zwykle tylko jeden wagon i zawsze są wypchane po brzegi turystami. 

Niegdyś siatka podobnych tramwajów pokrywała znaczną część miasta. Tramwaje były ciągnięte przez konie, potem kobyłki zastąpiono napędem elektrycznym. W latach 50. zaczęto się jednak z tego środka transportu publicznego wycofywać, aż zupełnie go zamknięto w 1966 r. Motyw tramwaju często zobaczymy na pamiątkach - przypomina to trochę pocztówki z Lizbony.


Pozostałe środki transportu

Co do autobusów i taksówek, zdarzało mi się sporadycznie z nich korzystać, aczkolwiek nie był to nigdy transport mojego pierwszego wyboru. Za przejazd kilku km taksówką zapłaciłam ponad 20 TL. Jeżeli chodzi o autobusy, jak ktoś woli, to droga wolna, aczkolwiek są nieco mniej przewidywalne niż metro i tramwaje. 



Stambuł na piechotę 

Jak najbardziej! Szczególnie jest to wskazane w okolicach Sultanahmet, gdzie wszystkie najważniejsze must-see (Hagia Sophia, Błękitny Meczet, pałac Topkapı) zgromadzone są wokół jednego placu, nie wspominając już o innych miejscach, gdzie warto się przespacerować. 

Jest tylko jedna rzecz, która wymaga instruktażu - przechodzenie przez pasy dla pieszych. Koncepcja pasów i sygnalizacji świetlnej jak najbardziej istnieje w Stambule, z tym że reguły korzystania z niej są nieco inne niż w Polsce. Mianowicie, na zielonym możemy bezpiecznie przechodzić - to jasne. Co do czerwonego światła, zasada jest taka - też piesi przechodzą bez większego wahania, tylko na własną odpowiedzialność i najlepiej na zasadzie "w kupie siła" - jak uzbiera się ich potężna grupa, której widok powstrzyma  nadjeżdżający samochód, to prują całą zgrają do przodu. Nie namawiam oczywiście do bezmyślnego przebiegania przez ulicę. Wynika to z tego, że w bardziej zatłoczonych częściach miasta, samochody są zmuszone do dość wolnej jazdy. Ludzi jest tłum, więc siłą rzeczy to kierowcy muszą stale ich obserwować i dostosować tempo jazdy do warunków panujących na jezdni.

Skoro już wszystko wiemy o poruszaniu się po Stambule, no to w drogę! 😃


  

Komentarze

Popularne posty