Petra - jeden z siedmiu cudów świata

Petra - każdy na pewno kojarzy instagramowy obrazek dziewcząt siedzących tyłem po turecku z rozwianym włosiem albo w arafatce, wpatrujących się z góry w Skarbiec wykuty w pustynnej skale. Kto tam był, ten wie, że Petra na Skarbcu się nie kończy. To pozostałości całego ogromnego starożytnego miasta, ślad po Nabetejczykach, gdzie można spędzić wiele godzin wałęsając się w pełnym słońcu i wyobrażając sobie jak wieki temu, na tym samym szlaku, tętniło życie ówczesnej cywilizacji.  



INFORMACJE PRAKTYCZNE

Tak jak wspominałam w poście "Lecę do Jordanii!", wejście do Petry jest w cenie karty turystycznej "Jordan Pass". Jest to bardzo opłacalna opcja, gdyż karta zwraca się już przy 1 wejściu do Petry - 1 wejście kosztuje bez Jordan Pass 50 JOD, a karta zawiera w cenie także wizę. Pakiety "Jordan Pass" różnią się w zależności od ilości wejść do Petry. Ja mogę śmiało zachęcić Was do wybrania najtańszej opcji z 1 wejściem ("Jordan Wanderer"). Po pierwsze, całą Petrę zwiedza się około 6 godzin, idąc wzdłuż głównego szlaku i zbaczając w boczne krótsze szlaki, z których i tak ostatecznie trzeba wrócić do tego głównego. W ten sposób ciężko jest podzielić wizytę w Petrze na dwa dni albo więcej, bo skazywałoby to nas na przejście znowu tego samego szlaku. Po drugie, jeżeli ktoś czułby niedosyt po wejściu do Petry, może zawsze wybrać się do "przedmieść" Petry czyli Little Petra (oddalonej od Visitor Center o 15 minut jazdy samochodem), gdzie wstęp jest wolny, niezależnie czy mamy "Jordan Pass" czy nie. Od razu uprzedzam, że Little Petra, jak sama nazwa wskazuje, jest namiastką tego co skrywają w sobie pozostałości miasta Nabetejczyków, a zwiedzanie Little Petra można potraktować jako dodatkową atrakcję.

Do Petry można dostać się samochodem przemierzając King's Highway, autokarem turystycznym JETT z Ammanu lub Aqaby (rozkład jazdy znajdziecie na oficjalnej stronie JETT busa) lub wykupić jednodniową wycieczkę zorganizowaną, choć wiadomo,  że to ostatnie praktycznie nigdy się nie opłaca (szczególnie byłoby to frajerstwem mając "Jordan Pass").

Jeżeli chodzi o nocleg, to wokół Petry wyrosło miasteczko Wadi Musa, z hotelami/hostelami i restauracjami/knajpami na każdą kieszeń. My akurat zatrzymaliśmy się w bardzo klimatycznym beduińskim obozowisku blisko Little Petra (obozowisko o tej samej nazwie) i spaliśmy pod namiotem podobnym do tego, w którym nocowaliśmy na pustyni Wadi Rum. Wspaniale było zrelaksować się wieczorem przy ognisku z widokiem na oświetlone lampionami skały. Gospodarze też bardzo szli nam na rękę - przechowali bagaże po wymeldowaniu na czas naszej wizyty w Petrze i przywieźli je nam pod Visitor Center jak skończyliśmy. Jedyny minus to były ceny dojazdów z Visitor Center do obozowiska Little Petra. 15 minut samochodem to kosz 5-8 JOD...

Petrę można zwiedzać samodzielnie, pobierając mapkę z Visitor Center lub z przewodnikiem (50-100 JOD). Visitor Center jest otwarte o 6:00 do 18:00, a zimą do 16:00.


Zwiedzanie najlepiej zacząć wcześnie rano, zanim poleje się żar z nieba (my byliśmy w Petrze pod koniec kwietnia). Petrę zwiedza się długo, więc załapanie się na kilka godzin popołudniowego upału jest raczej nieuniknione. Koniecznie zabierzcie ze sobą jakieś okrycie na głowę.  





PETRA BY NIGHT

My przyjechaliśmy do Petry późny popołudniem i zdecydowaliśmy się wybrać wieczorem na Petra by Night. W założeniu miało być bardzo romantycznie - spacer wśród wąskich skał oświetlonych lampionami i gwiazdami na niebie i głęboka kontemplacja nad przemijaniem przed jednym z cudów świata w postaci słynnego wykutego w skale Skarbca, który pozostawił po sobie w spuściźnie lud Nabetejczyków. Do tego pokaz świateł, gra na flecie i gorąca słodka herbata z metalowych czajniczków. W praktyce czar prysł przez tłumy irytujących turystów, psujących klimat przez podświetlanie drogi smartfonami, wszechobecne flesze i selfiesticki. 

17 JOD taka przyjemność. 

Petra by Night odbywa się trzy razy w tygodniu, w poniedziałki, środy i czwartki. Start o 20:30 z przewodnikiem spod wejścia do Petry (za Visitor Center, za tłumem, w lewo w dół). Wydarzenie kończy się około 22:30.


PETRA - KRÓTKA HISTORIA MIASTA NABETEJCZYKÓW

Szacuje się, że skalne miasto powstało około IV w. p.n.e. Nabatejczycy byli sojusznikami Rzymian (na zasadzie państwa klienckiego), aczkolwiek niejednokrotnie władcy imperium próbowali ich podbić. W końcu w 106 r., po śmierci ostatniego króla nabetejskiego, cesarz rzymski anektował te ziemie bez większego oporu, czyniąc z nich prowincję Arabię, a z Petry metropolię. Po soborze nicejskim w 325 r. zapanowało na tych terenach chrześcijaństwo. Za Konstantyna Wielkiego tereny Nabetejczyków stały się częścią cesarstwa Rzymskiego, a w Petrze rezydował chrześcijański biskup. 

W Petrze mieszają się różne style starożytnego świata, rodzima nabetejska architektura, ze zdobieniami hellenistycznymi i rzymskimi rozwiązaniami. 


Petra była też ważnym węzłem handlowym i komunikacyjnym dla karawan zmierzających w dwie strony z Azji, Arabii i Afryki. Nabetejczycy zaopatrywali je w wodę i handlowali z nimi różnymi dobrami takimi jak srebro czy kadzidła.

Historia terenów Bliskiego Wschodu jak zawsze ostatecznie dochodzi do punktu, kiedy obszar o którym mowa, najeżdżają Arabowie w VII w n.e. i jak to mieli w zwyczaju, dokonują islamizacji ludności. Z Petrą nie było inaczej. Okres arabski jednak nie trwał zbyt długo. W VIII w. doszło do ostatecznego upadku miasta i jego wyludnienia z powodu któregoś z kolei trzęsienia ziemi.  

W 1812 r., idąc tropem plotek, ruiny starożytnej Petry odkrył szwedzki podróżnik i geograf Johann Ludwig Burckhardt. 


W 1985 Petra została wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO, a w 2007 ogłoszona jednym z siedmiu cudów świata.



ZWIEDZANIE PETRY



Po przejściu przez Visitor Center, kierujemy się w lewo, do ponad kilometrowego wąwozu zwanego Al-Siq, który zaprowadzi nas bezpośredniego do Skarbca Faraona (Al-Khazneh). 



Al-Siq - w drodze do starożytnego centrum miasta Petry


Niestety, idąc wzdłuż wąwozu, trzeba bardzo uważać na konne powozy, które gnają do Skarbca z leniwymi turystami na pokładzie, rozganiając ludzi po drodze (gorzej niż nad Morskim Okiem...). 

Nierzadkim widokiem w Petrze są umorusane kilkuletnie dzieci z okolicznych wiosek, które sprzedają pocztówki lub inne bibeloty na trasie turystycznej w skalnym mieście. Dzieci spędzają wiele godzin w pełnym słońcu, czasami w takich warunkach zasypiają na ziemi. Niestety, ich rodzinom posyłanie dzieci do szkoły się nie kalkuluje. Starsze próbują zarobić na turystach oferując jazdę na wielbłądzie lub osiołku.  

Wypożyczalnia osiołków

Wracając do naszej przechadzki wąwozem - po drodze, będziemy mijać ślady architektury wykutej w skale (to tylko zapowiedź tego co nas czeka jak przejdziemy ten dość krótki odcinek). Warto zwrócić uwagę na ciągnące się miejscami wzdłuż wąwozu wyżłobienie. To pozostałości systemu kanalizacyjnego, który doprowadzał wodę do miasta. Mimo, że Petra powstała na środku pustyni, Nabetejczycy mieli kwestię zaopatrzenia w wodę bardzo dobrze przemyślaną. Budowali swego rodzaju sztuczne oazy, cysterny i tamy, magazynując zasoby także na okresy suszy. 


Obelisk Tomb jest pierwszą atrakcją, którą zobaczymy idąc wąwozem Al-Siq

w wąwozie Al-Siq

W końcu, po spacerze, wyłania się pomiędzy skałami, skąpany w słońcu, wykuty z różowego piaskowca, Skarbiec Faraona (Al-Khanzeh) - najsłynniejszy symbol Petry i całej Jordanii. Budowla uznana przez Beduinów za skarbiec, tak naprawdę prawdopodobnie była mauzoleum nabetajskiego króla Aretasa IV, pochowanego w I w. n.e. Pomysł, że to skarbiec, wziął się z krążących na początku XX w. legend o piratach, którzy ukryli w nim swoje drogocenne zdobycze. Inna wersja, to ta według której egipski faraon ukrywał w wyrytej w skale budowli swoje skarby. To co wskazuje na to, że Al-Khanzeh jest jednak luksusowym grobem, to 4-metrowa urna w centralnej miejscu Skarbca. W XX w. lokalni beduini byli przekonani, że w urnie są ukryte drogocenne przedmioty, dlatego próbowali do niej strzelać, aby się dobrać do środka. Na urnie do tej pory są widoczne ślady po kulach. Na Al-Khanzeh są też widoczne zdobienia nawiązujące do wierzeń na temat życia po śmierci związanych z mitologią grecką. 


  

długo wyczekiwany Skarbiec Faraona (Al-Khanzeh)

Jeszcze przy okazji,  dam Wam turystycznego tipa - miejsce z którego cyka się słynne instagramowe foteczki, znajduje się po przeciwnej stronie Skarba, po lewej stronie stojąc do niego tyłem. Trzeba wspiąć się kamienistą ścieżką do góry i odczekać swoje w kolejce. 

instagramowy punkt widokowy

Zaraz za Skarbcem znajduje się początek Ulicy Fasad (Street of Facades) - głównej trasy w Petrze, gdzie na wzgórzu zobaczymy ściśnięte skalne nabetejskie grobowe z 70 r. p.n.e. Pod nimi jest bazar z suwenirami, toalety i usługi transportowe (wielbłądy, osły).  

początek ulicy Fasad

ulica Fasad i teatr

Idąc dalej do centrum starożytnej Petry, miniemy ruiny teatru, który został wybudowany za świętej pamięci (pochowanego w Skarbu) króla Aretasa IV i mógł pomieścić 8,5 tysiąca widzów. Początkowo był ozdobiony w typowo nabetejskim stylu, ale potem Rzymianie go sobie trochę przebudowali na własną modłę.

Nabetejski Teatr

Kolejnym punktem na trasie jest Wielka Świątynia o powierzchni ponad 7,5 tys. metrów kwadratowych, odkryta w 1921 r. Została wybudowana w I w. n.e. za panowania słynnego króla Aretasa IV. Do świątyni wchodzimy przez dolny dziedziniec wyłożony płytami wapiennymi przypominającymi plaster miodu, wzdłuż którego ciągnie się Ulica Kolumnowa.  Do zwiedzania jest też wyższe półpiętro (tzw. dolny i górny temenos - obszar budynku poświęcony bóstwu). Ciekawym odkryciem w tym miejscu były zdobienia - płaskorzeźby przedstawiające postacie z mitologii Tyche/Fortuny, Afrodyty/Amazonki czy Apolla oraz kapitały w kształcie głów słonia. Rozkład budowli i odkrycia archeologiczne wskazujące, że niedaleko znajdowała się łaźnia, świadczą też o tym, że mogła to być świątynia służąca do odprawiania ceremonii religijnych.  Na mnie największe wrażenie zrobiły przewalone jak domino kręgi kolumn - przytłaczający widok dosłownie i w przenośni.

Wielka Świątynia w Petrze

dolny temenos

przewrócone kręgi kolumn Wielkiej Świątyni

Po przeciwnej stronie można zwiedzać pozostałości Świątyni Skrzydlatych Lwów (poświęcona najwyższym bóstwom nabetejskim), która została zniszczona w czasie trzęsienia ziemni w 363 r. n.e. oraz bizantyjskiego kościoła z jego doskonale zachowaną mozaikową posadzką (V w. n.e.).


Świątynia Skrzydlatych Lwów


posadzka kościoła bizantyjskiego

Bardzo przyjemnym akcentem wprowadzonym przez naturę na głównej trasie zwiedzania jest duże drzewo pistacjowe, w którego cieniu można ukryć się przed żarem z nieba. 



W końcu dochodzimy do Kasr Bint Firaun czyli Zamku Córki Faraona (według krążących legend, była w nim uwięziona księżniczka, podobnie jak nasze w wieży, choć ta bardziej wymagająca, bo absztyfikanci mieli za zadanie doprowadzić wodę do jej zamku). Tak naprawdę jest to kolejna świątynia z I w. n.e., wzniesiona z 23-metrowych bloków piaskowca.  Przypuszcza się, że była poświęcona bogowi Dusharze - odpowiednikowi greckiego Zeusa. 

w oddali wyłania się Kasr Bint Firaun


Kasr Bint Firaun


Jeżeli już się zmachaliście, to wiedzcie, że największy fizyczny wysiłek jeszcze przed Wami - wspinaczka skalistymi schodami do Ad-Dajr (the Monastery - Klasztoru), któremu Skarbiec Faraona skradł show.

Wejście schodami zajmuje około 40 minut. Po drodze musimy uważać na biedne osiołki próbujące zbiegać w dół stawiając kopytka na niestabilnych kamieniach z turystami-sadystami na grzbiecie. Można się ukryć pod prowizorycznymi wiatami przed słońcem, zrobić zdjęcie w punktach widokowych lub obejrzeć szale, obrazki i inne suweniry na straganach ciągnących się wzdłuż skał. Tuż przed wejściem do Ad-Dajr jest mała sklecona z czego popadnie kawiarenka, gdzie można przycupnąć, odetchnąć w cieniu, poczęstować się herbatą i popatrzeć na rozciągający się w dali skalisto-pustynny widok.   

Nabetejski garaż

bezpańskie kózki kicające na różowych skałach piaskowca


handel kwitnie w drodze do Ad-Dajr

osiołek zmierza schodami w dół, ustąpiłam mu pierwszeństwa przejazdu

widok na trasę do Ad-Dajr

Ad-Dajr jest największą budowlą w Petrze (około 45 m wysokości). Z wyglądu co prawda jest podobny do Al Al-Khanzeh, choć Ad-Dajr ustępuje Skarbcowi zdobieniami (brakuje mu np. płaskorzeźb). Prawdopodobnie budowla służyła jako grobowiec albo świątynia (ma wbudowaną 10 metrową urnę), gdzie pośmiertnie był ubóstwiany król nabetejski Obodas I. 


Ad-Dajr (the Monastery)

Na przeciwko Ad-Dajr znajduje się sklepik i kawiarnia urządzona w jaskini. Przyjemny chłodek, zapach piaskowca i zimna woda prosto z lodówki pozwoliły nam się orzeźwić i chwilę wypocząć przed kolejną i już ostatnią atrakcją Petry, która została na naszej liście - Królewskie Grobowce (Royal Tombs).  

turyści wypoczywają w jaskiniowej kawiarni przy Ad-Dajr

W drodze powrotnej zboczyliśmy ze szklaku głównego, aby wspiąć się do widocznych w oddali ogromnych fasad Królewskich Grobowców (Royal Tombs), wyżłobionych w zachodnim masywie skalnym Jabal Al-Khubtha. W centralnym punkcie nekropolii znajduje się grobowiec, który w czasach bizantyjskich został przerobiony na kościół. Najbardziej na lewo znajduje się trzypiętrowy bogato zdobiony Grobowiec Pałacowy (Palace Tomb). Niższy "z okienkiem" nazywa się Grobowcem Jedwabnym (Silk Tomb), a nazwę wziął od swoich intensywnych przeplatających się kolorów czerwonego i pomarańczowego piaskowca. Zaraz obok zobaczymy Grobowiec Koryncki (Corinthian Tomb) z kwadratowymi komnatami w środku i czterema basenami od frontu, służącymi do rytuałów oczyszczenia. Napomknę jeszcze, że do środka grobowców można wejść i od razu uprzedzę, że niestety że niektóre mauzolea współcześni traktują jak toaletę, co jest wyraźnie wyczuwalne... 






Królewskie Grobowce (Royal Tombs)

Grobowiec Pałacowy

Grobowiec Jedwabny

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że Petra powinna być na liście priorytetów, kiedy planujemy podróż do Jordanii. Mam nadzieję, że udało mi się też zaczarować Was pozostałymi zabytkami, poza robiącym ogromne wrażenie Skarbcem Faraona. 

Spacer po Petrze wyzwala duszę odkrywcy, pozwala się cofnąć w czasie i odtworzyć sobie publiczne życie ludów, które już od wieki wieków nie istnieją, a mimo tego udało im się stworzyć coś tak niesamowitego, jak miasto wykute w skale, które nie pozwoliło ludzkości o nich do dziś dzień zapomnieć.

Komentarze

Popularne posty